Menstruacja – zdrowy objaw

z Brak komentarzy

Menstruacja to naprawdę zdrowy objaw!

Miesiączka – to zjawisko fizjologiczne, polegające na cyklicznym złuszczaniu się nabłonka macicy (endometrium) pod wpływem zmian w stężeniu hormonów podczas całego cyklu, o ile nie dojdzie do zapłodnienia.

Tak mniej wiecej określa to Wikipedia i tyle w przybliżeniu wiemy jeszcze ze szkoły czy różnych podręczników. I oczywiście zauważamy to w swoim organizmie. Jednak chciałabym tu nieco inaczej podejść do tematu menstruacji.

Jak traktuję menstruację?

menstruacja-miesiaczka

Photo by George Tsapakis on Unsplash

 

Jak postrzegamy to fizjologiczne przecież, zjawisko?

Ogólnie rzecz biorąc jest to “samo zło”. Podleganie cyklom miesięcznym jest piętnowane zarówno przez mężczyzn, jak i same kobiety. Bo w pewnej fazie cyklu czujemy się gorzej, może jesteśmy rozdrażnione, boli nas brzuch czy głowa…

Sama menstruacja powoduje różne ograniczenia w życiu. A przecież my nie możemy zwalniać! Trzeba cały czas przeć do przodu i z każdą chwilą stawać się “lepszą wersją siebie” 😉

Jeśli tylko możemy, tłumimy wszelkie objawy. Jeśli nie możemy, to zajadamy te objawy środkami przeciwbólowymi albo słodyczami. I jesteśmy wściekłe, że akurat teraz przytrafiła się “ciotka”.

Tylko czy gdyby przytrafiła się w innym terminie, to inaczej byśmy do niej podeszły?

Zresztą samo określenie “ciotka” ma wydźwięk albo pejoratywny, albo lekceważący.

Do tego wszędobylskie reklamy podpasek czy tamponów pokazują, że płyn jest niebieski. Jakby kolor czerwony był nieczysty, niehigieniczny, zakazany… Wydaje się, że główny przekaz, sączony nam od początku, jest taki, że miesiączka jest pewną niedyspozycją – problemem, którego trzeba się pozbyć.

A przecież miesiączka to jedno z najbardziej podstawowych zjawisk w organizmie kobiety. Jej cykliczne występowanie świadczy o zdrowiu, a nie jego braku.

To znak, że jesteśmy w pełni sił, zdolne do urodzenia i posiadania potomstwa.

A przy głębszej obserwacji własnego ciała, możemy zauważyć, jak bardzo cykl menstruacyjny związany jest z fazami księżyca, przypływami i odpływami, środowiskiem. Zdarza się, że nawet jeśli mamy regularny cykl, to podróżując, zauważamy, że miesiączka przesunęła się w czasie.

Natura w czystej postaci!

 

Czy możemy spojrzeć na zjawisko miesiączki nieco przychylniej?

menstruacja

Photo by Tim Marshall on Unsplash

 

Warto zastanowić się, co nam daje cykl.

A daje naprawdę dużą wiedzę. W pierwszej fazie mamy więcej energii, wysokie libido, jesteśmy gotowe do działania.

W drugiej natomiast zdecydowanie zwalniamy, stajemy się może bardziej melancholijne, czasem rozdrażnione. Podobno w okresie miesiączki i tuż przed nią kobieta ma większy dostęp do swojej mądrości, podświadomości. Musimy tylko sobie na to pozwolić.

Jeśli będziemy robić wszystko, aby jak najmniej podlegać zmianom związanym z cyklem, możemy paradoksalnie stracić znacznie więcej energii.

Czytałam gdzieś kiedyś (może wiecie gdzie?), że jeśli kobieta w ciągu pierwszych dni miesiączki nie da sobie przyzwolenia na większy spokój i odpoczynek, to tak naprawdę traci energię życiową zmagazynowaną na cały cykl.

Może zatem warto poświęcić sobie nieco więcej uwagi przez te 2-3 dni, żeby później mieć zasoby na dalsze tygodnie?

 

Moja miesiączka

moja-miesiaczkaPhoto by Yoann Boyer on Unsplash

I żeby było jasne!

Nie piszę tego artykułu z pozycji autorytetu, nie jestem lekarzem.

Piszę go z pozycji kobiety, która uczy się, jak być świadomą samej siebie.

Był bowiem czas w moim życiu, kiedy kompletnie nie miałam kontaktu ze swoim ciałem. Menstruację traktowałam jak przykrą konieczność, którą trzeba przetrwać w taki sposób, aby jak najmniej zakłócała moje funkcjonowanie w otoczeniu (pracy, domu). I niestety takie podejście przez lata wiązało się z bardzo złym samopoczuciem, częstym łykaniem środków przeciwbólowych i ogólną wściekłością na wszystko i wszystkich.

Od jakiegoś czasu jednak zmieniam swoje postępowanie i mam teraz znacznie większy kontakt z ciałem. Jestem w stanie, w zasadzie co do dnia, określić, kiedy mam owulację, kiedy się ona skończyła i kiedy będę miała miesiączkę.

A podczas samej miesiączki? Przyznaję, że przez pierwsze 2-3 dni czuję się tak, że najchętniej nie wychodziłabym z łóżka. Jestem osłabiona, bolą mnie nogi i brzuch i na nic nie mam ochoty.

Nie znaczy to oczywiście, że przez 3 dni siedzę pod kołdrą i niech się dzieje, co chce. Bądźmy realistkami: mam dzieci, dom, pracę, różne obowiązki po prostu. Nie mogę się więc wylogować z życia, mówiąc: Sorry, mam miesiączkę. Nie ma mnie dla nikogo.

Teraz jednak daję sobie przyzwolenie na to, żeby się czuć tak, jak rzeczywiście się czuję. I nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia! Wtedy jestem znacznie bardziej wyciszona i pozwalam sobie na więcej odpoczynku. A to oznacza, że robię tylko to, co muszę. Nie forsuję ciała zarówno fizycznie, jak i umysłowo. Zauważyłam, że dzięki temu, w kolejnym dniu wracam do pełni sił i mogę działać.

Jednak oczywiście zdarzają się okresy, kiedy różne sprawy się kumulują i nie mogę pozwolić sobie na odpoczynek i zaopiekowanie się sobą. Zauważyłam, że wtedy ten gorszy stan trwa znacznie dłużej…

Zatem ignorowanie swoich potrzeb jak widać, bywa niekorzystne zarówno dla mnie, jak i dla otoczenia (co tu dużo gadać – głównie dla męża i dzieci, bo są najbliżej).

 

Menstruacja a mięśnie dna miednicy

Nie byłabym sobą, gdybym nie zahaczyła przy okazji o dno miednicy;)

Zwłaszcza, że trening MDM może pomóc przy bolesnych miesiączkach, ale może wolisz wykonywać go już po miesiączce…

Jak to natomiast jest z treningiem dna miednicy podczas menstruacji? Otóż żadnych przeciwwskazań nie ma. Można spokojnie ćwiczyć. Nie wykonujemy wtedy jedynie pozycji odwróconych.

Jednak nie zamierzam teraz “grzmieć z ambony”: “Masz ćwiczyć, choćbyś padała na twarz!”

Jest tu bowiem jedno “ale” i ja osobiście uważam, że nie należy go ignorować.

W trakcie miesiączki niektóre kobiety inaczej odczuwają rejon miednicy. Może się zdarzyć, że nie czują się wtedy zbyt komfortowo, nie chcą ćwiczyć. I trzeba ten stan uszanować! Wtedy każda kobieta powinna odpowiedzieć sobie sama, czy ma ochotę na trening, czy odpuszcza w tym czasie wszelkie aktywności.

Chciałabym Was tu zostawić z taką świadomością, że jeśli mamy różne nastroje i objawy podczas cyklu, to wszystko jest z nami ok. Nie dajmy sobie wmówić, że “baby są histeryczne i nie myślą racjonalnie”.

Te zmienne stany to część naszej kobiecości. A kobiecość powinnyśmy w sobie pielęgnować we wszelkich jej przejawach:)

Zaopiekuj się więc sobą i ciesz się, że jesteś zdrowa!

 

P.S. Chętnie się dowiem, jak to jest z Tobą podczas cyklu. Co robisz, żeby poczuć się dobrze we własnej kobiecej skórze?

Zapisz się na bezpłatny newsletter

i pobierz swój dzienniczek mikcji!

Zgadzam się, aby moje dane zostały przekazane do MailChimp ( more information ) , czyli systemu wysyłającego newsletter.

Twoje dane są u mnie bezpieczne. W każdym momencie możesz się wypisać.

Follow Linda:

Latest posts from