(Nie) być jak księżna Kate

z Brak komentarzy

Księżna Kate urodziła 3-cie dziecko

ksiezna-Kate
Photo by Jordan Whitt on Unsplash

 

Doszły mnie słuchy, że Księżna Kate urodziła 3-cie dziecko i wyszła do domu (pałacu) zaledwie 7 godzin po porodzie.

I poleciała fala hejtu, jak to w necie.
To i ja postanowiłam się w tym temacie wypowiedzieć.
Zaznaczam, że jest to moje zupełnie 100% – subiektywne zdanie i możesz się nie zgadzać.

Jak to w ogóle możliwe, że Kate wyszła do domu tak szybko?!
I do tego w szpilkach, wymalowana, uczesana, z uśmiechem, jakby spędziła ostatnie godziny w spa, a nie na porodówce.
No wyglądała na szczęśliwą! Szok!
Dla mnie to nie szok, ma w końcu kolejną osóbkę do kochania. A więc i powód do szczęścia.

 

No więc księżna Kate pokazała się światu i pojawiły się głosy, że to jest złe.
Że księżna pokazuje wizję porodu, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Że w “prawdziwym” świecie kobiety tak nie wyglądają i tak się nie czują zaraz po porodzie.
Że poród to orka na ugorze, wycieńczająca, jak nic innego i kobieta musi wyglądać i czuć się jak zombie po takim przeżyciu.
No i trudno się nie zgodzić!
Jednak… gdyby Kate nie wyszła, tylko pokazała się na sali szpitalnej, ze zbolałą miną, rozczochrana i zmęczona, w piżamie? Jakie wtedy byłyby komentarze?

Bo, że hejt i tak by się pojawił, to pewne!

 

Hejt na czyjeś bolączki

 

Cóż…
Komuś być może zrobi się lepiej, jak sobie ulży w necie, bo ma iluzję, że jest anonimowy. Z pewnością nie będzie to jednak miłe dla samej Kate. I może o to hejterom chodzi? Księżna powinna czuć się podle, bo inne kobiety po porodzie tak się czują.
Dlaczego zatem Kate lansuje taki wyidealizowany obrazek?

 

Co lansuje księżna Kate?

co-lansuje-ksiezna-Kate
Photo from Pexels

 

Moim zdaniem księżna Kate nic nie lansuje. Po prostu “taką ma robotę”.
Jest księżną potężnego państwa. Jej wizerunek z pewnością jest kreowany przez cały sztab doradców.
I wydaje mi się (choć pewności nie mam, jak niektórzy), że nikt tu o zdanie samej zainteresowanej nie pyta. Nie jest ważne, jak się czuje, czy coś ją boli, czy jest zmęczona. Kogo to obchodzi?
Na pewno nie tych wszystkich doradców (niech zgadnę – mężczyzn;).
Jest księżną i jako księżna ma swoje obowiązki. Np. takie, żeby po porodzie pokazać się poddanym i światu jako szczęśliwa matka królewskiego potomka.

 

Z drugiej strony, również jako księżna, ma przywileje.
Zapewne przy jej porodzie wszyscy stawali na głowie, żeby było jak najlepiej: lekarze, doule, położne, mąż, masażyści, terapeuci wszelkiej maści. A po porodzie na pewno nie trafiła na zwykłą, kilkuosobową salę albo, co gorsza, na szpitalny korytarz, bo nie było miejsc.

 

Między porodem a fleszem reflektorów

 

Bo jak hejterzy sobie to wyobrażają? Jak wyglądały jej godziny między porodem a wyjściem ze szpitala?
Raczej sama nie biegała po sklepach, w popłochu szukając odpowiedniej kreacji, układając fryzurę i malując się jedną ręką, bo drugą bujała akurat noworodka, który darł się wniebogłosy.
Ma od tego wszystkiego cały arsenał ludzi, którzy ją obsługują. Ona ma wyglądać na silną, mądrą i piękną żonę swojego męża, który, nawiasem mówiąc, jest chyba następcą tronu (tzn. zaraz po swoim ojcu?).

A zatem trudno porównać księżną Kate ze zwykłymi kobietami, które rodzą w zwykłych, przepełnionych szpitalach, więc opiekę mają taką, jaka akurat jest dostępna w ich państwie.
A potem te zwykłe kobiety wracają do swojego zwykłego życia, w którym wszystko muszą ogarniać same.

 

Jak tu się w ogóle porównywać?

 

Księżna Anglii z całą pewnością nie zajmuje się domem, praniem, sprzątaniem, gotowaniem, usypianiem, przewijaniem i zabawą z dziećmi. Chyba, że akurat chce je usypiać, przewijać i się z nimi bawić.
Ma sztab ludzi, którzy ją ubierają, czeszą, malują.

Z drugiej strony ma też doradców, którzy mówią, co wolno, a czego nie wolno. Z kim może się przyjaźnić i pokazywać, a z kim nie. Co może powiedzieć, jak ma wyglądać, itp.
I doradcy doradzili, że ma wyjść po porodzie piękna i świeża, pomachać do “ludu” i odjechać.
Ciekawe, czy ma przyjaciółkę, do której zawsze może zadzwonić, żeby sobie pogadać…? Jak myślisz?

 

A jak wygląda życie zwykłej mamy?

zmeczona-mama
Photo by Ursula Madariaga on Pexels

 

Wraca z tym noworodkiem do domu. I już od progu ma ułożoną w głowie całą litanię, co jest do roboty. I jedzie po kolei: pranie (bo w szpitalu się nazbierało), zakupy, sprzątanie, gotowanie, itp. I jeszcze się jakaś zupa przypali w międzyczasie… Wiadomo, co się ciśnie na usta… 😉

A to wszystko po nieprzespanej nocy i jedną ręką, bo na drugiej siedzi nieodkładalny nowonarodzony egzemplarz, który płacze, je, robi kupę, ma kolkę, potrzebuje spacerów, wizyt u lekarzy.
Może jeszcze trzeba zająć się starszym potomkiem, który też domaga się uwagi. I tak 24h/dobę.
Mąż czasem pomoże, ale głównie jest w pracy. Może czasem pomoże mama albo teściowa (chociaż umówmy się – to nie zawsze jest pomoc, o którą nam chodzi).

I gdzie tu miejsce na zajęcie się sobą? Na choćby przespanie się, przebranie z piżamy, umycie włosów, skorzystanie z toalety?

I oczywiście poćwiczenie dna miednicy 🙂

Z drugiej strony taka zwykła mama może zadzwonić do przyjaciółki, wypłakać się, pogadać. Nikt jej nie mówi, jak ma się zachowywać i wyglądać, z kim się zadawać, co mówić. Nawet ujdzie chodzenie w piżamie przez cały dzień, choć nie polecam (od tego można poczuć się jeszcze gorzej).

I tak, jak nie da się porównać życia księżnej Anglii z życiem zwyczajnej mamy, nie da się też porównać obu porodów.
Księżna może wyglądać świetnie i wyjść ze szpitala po 7 godzinach od porodu. Jednak jestem przekonana, że ma też swoje wyzwania, z którymi musi zmagać się na co dzień.
Być może wcale nie zamieniłabyś swojego życia na jej.

Każda ma swoje i tak jest dobrze, więc dajmy już spokój księżnej Kate!

Niech odpocznie w końcu po porodzie!

 

Jedno wiem na pewno: hejt nie służy ani księżnej, ani zwyczajnej mamie!

 

Zapisz się na bezpłatny newsletter

i pobierz swój dzienniczek mikcji!

Zgadzam się, aby moje dane zostały przekazane do MailChimp ( more information ) , czyli systemu wysyłającego newsletter.

Twoje dane są u mnie bezpieczne. W każdym momencie możesz się wypisać.

Follow Linda:

Latest posts from