Obniżenie narządów? Lekarz mówi, że nic mi nie jest…

z 1 komentarz

Miałaś kiedykolwiek takie doświadczenia?

obnizenie-narzadow

 

Obniżenie narządów czy inna dolegliwość – to nie ma znaczenia!

Czy zdarzyło Ci się, że ktoś Ci mówił, że nie powinnaś czuć czegoś, co akurat czujesz? Albo na odwrót: powinnaś czuć coś, czego nie czujesz?
Przyznam, że długo myślałam, jak ugryźć ten temat. Nie chciałabym bowiem być źle zrozumiana. Jednak długo nie dawał mi spokoju i postanowiłam w końcu się nim zająć…(choć przyznam, że wersji przed publikacją nawet nie zliczę;)

Problem różnych dolegliwości, które nam doskwierają, wbrew diagnozie lekarskiej, to – jak się okazuje – dość częsty przypadek. A my nie ufamy swoim odczuciom, ignorujemy je. Znasz to, kiedy coś dzieje się w Twoim organizmie, ale nie do końca wiesz, co? Próbujesz to ignorować i w sumie nie jesteś pewna, czy coś Ci dolega..
W końcu idziesz jednak do lekarza. Wiadomo – specjalista Ci pomoże. I co się okazuje?

Otóż wszystko jest w porządku, nic Ci nie dolega i w ogóle przestań wymyślać… I wtedy z jednej strony się cieszysz, że uff, jednak wszystko ok., a Tobie tylko coś się wydawało…
Wracasz więc do domu, niby spokojniejsza, i wiedziesz dalej życie, jak przed wizytą.

Tylko kurczę! Ciągle wydaje Ci się, że nie tak powinnaś się czuć. Że Twoje ciało okazuje jakieś dziwne objawy, których nie powinno być, bo przecież specjalista powiedział, że nic Ci nie jest. A głupie ciało nie posłuchało lekarza, choć powinno się podporządkować! W końcu “mądrzejsi” od niego stwierdzili inaczej. A tu klops! Ciało staje okoniem i w dalszym ciągu manifestuje, najpewniej jakieś “wyimaginowane”, objawy.

A Ty co robisz? Przestajesz sobie ufać! Już w zasadzie nie wiesz, czy czujesz to, co czujesz. Czy sobie tylko coś wymyślasz? A może niepostrzeżenie stałaś się hipochondryczką…?
Problem tylko w tym, że niechciane objawy się nasilają, są upierdliwe i ogólnie uprzykrzają Ci życie… Hmmm… brzmi znajomo?

 

Co właściwie czuję?

obnizenie-narzadow-1
Photo by Clarke Sanders on Unsplash

 

Weźmy na przykład pod uwagę obszar, no nie zgadniesz, jaki;) – dna miednicy:)
Choć oczywiście może to dotyczyć różnych obszarów.

Skupię się jednak, jak zwykle, na naszym kobiecym centrum mocy, bo ono jest bardzo, bardzo zaniedbywane:(

Oto przypadki z życia wzięte:

Przypadek 1

Kobieta, 40 lat, całe życie cierpiąca na zaparcia. W ciągu kilku lat po porodach zaczęła mieć problemy z ostrymi bólami w podbrzuszu, które nie ustępowały. Na początku wydawało się, że może coś zjadła, że to bolesne wzdęcia. Jednak problem nawracał. W międzyczasie odwiedziła kilku różnych lekarzy: internistę, gastrologa, ginekologa. Nigdzie nie znalazła pomocy. Badania nic nie wykazywały. Na sugestię samej pacjentki, że może warto przeprowadzić diagnozę w kierunku obniżenia narządów, internista odparł, że jest za młoda na obniżenie!

Przepraszam, ale od kiedy wiek jest czynnikiem wywołującym obniżenie?!
Ginekolog natomiast, na tę samą sugestię, kazał jej przez chwilę przeć w trakcie badania i w ciągu pół minuty stwierdził, że żadnego obniżenia nie ma, bo macica nie wypada!
Wyobrażasz sobie?! Tak został zdiagnozowany brak obniżenia narządów przez specjalistę! Co za ignorancja! Czy my żyjemy w czasach, kiedy zęby usuwa się u kowala???!!! Sorry, ale tak postrzegam profesjonalizm tego lekarza… 🙁
Dodam na marginesie, że kiedy macica wypada, jest to już ostatnie stadium obniżenia. A poza macicą może nastąpić obniżenie ściany pęcherza czy odbytnicy. Zatem macica to nie wszystko, co mamy w miednicy mniejszej.

 

Przypadek 2

Inna znajoma kobieta, cierpiąca po porodach na dużą ciężkość w kroczu, ciągłe parcie na pęcherz, również została zignorowana. Mimo, że wielokrotnie zgłaszała dolegliwości, ginekolog stwierdził, że nie widzi problemu. Zasugerował, że może jeszcze udać się do urologa pod kątem ewentualnego nietrzymania moczu. Przynajmniej tyle…

 

Przypadek 3

Podzielę się też z Wami krótko moim osobistym przypadkiem, tym razem w innym obszarze.
Otóż cierpię od lat na migreny. Udałam się więc do neurologa i dostałam skierowanie na rezonans. Pani neurolog po obejrzeniu wyników stwierdziła, że mam drobne zmiany w naczyniach krwionośnych, ale nie ma czego leczyć.

Cóż… nie znam się, być może migreny nie mają z tymi zmianami nic wspólnego. Nie upieram się. Może przyczyna leży zupełnie gdzie indziej. Nie byłoby w tym nic kontrowersyjnego, gdyby nie ciąg dalszy wypowiedzi. Otóż pani neurolog wypowiedź swoją zakończyła konstatacją, że dopiero jak dostanę udaru, będzie można mnie leczyć!
Domyślasz się, w jakim stanie wyszłam z gabinetu?
Spuśćmy na to zasłonę milczenia… Chodziło mi bowiem tylko o ukazanie podejścia do pacjenta.

 

W zasadzie wszystkie trzy przypadki pokazują ignorancję lekarzy wobec pacjentek. Lekarz autorytarnie stwierdza, że nic im nie jest, ignorując skargi samych zainteresowanych, które odsyłane są z przysłowiowym kwitkiem 🙁

 

Słuchaj swojego ciała

obnizenie-narzadow-2
Photo by Jeremy Bishop on Unsplash

 

Nie zrozum mnie źle!

Nie potępiam w czambuł wszystkich lekarzy! Jest wielu świetnych i świadomych specjalistów w swoich dziedzinach. Nie uważam też, że powyższe przypadki to na pewno obniżenie narządów. Nie mam takich kompetencji. I absolutnie nie namawiam, abyś diagnozowała się sama!
Chcę jedynie zwrócić Twoją uwagę, że jeśli jeden lekarz powie, że nic Ci nie dolega, a Ty czujesz, że jest inaczej, to szukaj pomocy, dopóki jej nie znajdziesz.
Zaufaj sobie! Sama wiesz najlepiej, co czujesz. Żaden, nawet największy specjalista, nie może mówić Ci, co masz czuć, a czego nie.
On jest po to, aby Ci pomóc, a nie ignorować!!!

W przypadku dna miednicy problem jest bardziej złożony.

Poza samym podejściem niektórych lekarzy, dużo złego robi fakt, że jest to temat tabu. Kobiety cierpiące na dolegliwości w tym obszarze są same ze swoimi wątpliwościami. Często udają przed samą sobą, że nic takiego się nie dzieje. Przecież koleżanki takich problemów nie mają. Jeśli więc dodatkowo usłyszą od specjalisty, że wszystko jest w porządku, a dookoła też nikt nie porusza tematu, przestają ufać swoim odczuciom. I cierpią w samotności.

Zastanawiałam się, czy w ogóle opisywać te doświadczenia… Może są one tylko jakimiś odosobnionymi przypadkami…

Jednak odkąd otwarcie rozmawiam z kobietami o obszarze miednicy, coraz częściej słyszę podobne historie. Uznałam więc, że muszę o tym napisać. Być może ten tekst pomoże podjąć działanie chociaż jednej kobiecie, która straciła już nadzieję…

Napisałam go również po to, żeby kobiety przestały wątpić w mądrość swojego ciała. Jeśli ciało coś manifestuje, to nie robi tego wbrew Tobie, a dla Twojego dobra. Zaopiekuj się sobą, nie walcz! I mimo, że nie jestem lekarzem, to jestem absolutnie przekonana, że, jeśli chodzi o diagnozę, nasze ciało jest bez porównania lepszym specjalistą od najlepszego profesora.

Ciała nie oszukasz. Możesz chwilowo zbagatelizować jego komunikaty (to robimy nagminnie), ale ono w końcu dorwie się do głosu. Im wcześniej ten głos usłyszysz, tym lepiej dla Ciebie!

Zapisz się na bezpłatny newsletter

i pobierz swój dzienniczek mikcji!

Zgadzam się, aby moje dane zostały przekazane do MailChimp ( more information ) , czyli systemu wysyłającego newsletter.

Twoje dane są u mnie bezpieczne. W każdym momencie możesz się wypisać.

Follow Linda:

Latest posts from